Kiedy rasowy szczur lądowy, cierpiący najpewniej na chorobą morską, mówi „zróbmy to inaczej” i zanim pomyśli – wsiada na statek. Zamiast herbaty będzie grog. I sól w powietrzu.
Zaokrętowuje się u The Real McKenzies. Full sail to the Mainland

do ciebie

16/02/2017

Kochana. Nie musisz przytulać całego świata. Przytul siebie. Nie ma potrzeby troszczenia się o to, co nie zależy od ciebie. Zadbaj o własne wybory. Jeśli się boisz – oddychaj głęboko. Jeśli zgubiłaś drogę – podążaj manowcami. Pamiętaj, że nawet ptaki, aby polecieć, muszą poddać się grawitacji. Odróżnij ból od cierpienia. Jesteś stworzona, by cię kochać.
A ja mogę podarować ci to, co mam cennego – czas. I opowieść. Wędruję w ciszy, aby w porę – czyli zawsze – usłyszeć twój głos, Kochana.

 

i & nick

14/02/2017

Lutowa ciemność. Nic już, co dzienne, nie ma do mnie przystępu. Stoję w progu nocy, nic nie mówiąc. W towarzystwie Nicka Cave’a, który mówi za nas oboje. Zdarza się nam wspólnie przechodzić przez granicę dnia i nocy. To be by your side.

 

enough

11/02/2017

Powiedzieć zachłannemu światu – wystarczy, dość. Powiedzieć sobie. Wybrać mniej? Wybrać inaczej. Przecież w dłoniach nie zmieści się więcej niż zmieści się w dłoniach. Dorodne jabłko. Garść piasku albo ryżu. Wystraszony wróbel. Dwie cudze dłonie. Serce.
Ile ci potrzeba, aby zaspokoić głód? ogrzać się? poczuć, że jesteś w swoim miejscu i o czasie? Ile potrzebujesz słów, aby powiedzieć to, co ważne? nazwać to, co ma sens? Ile potrzeba milczenia, aby zrozumieć, że przekroczyłeś granicę ciszy? Ile trzeba zrozumieć, aby powiedzieć – wystarczy, dość…?

 

Nie chcę cię dotknąć.
Boję się.
Boję się twego bólu.
Chcę ci zostawić twą samotność,
a swą obecność zamienić w czułość.
Jesteśmy inni.
Każde z nas ma swoje tajemnice ciemne.
Kolczasty, dziki, suchy chwast.
Nadzieje nadaremne.
Spotkali się któryś tam raz
śpiąca królewna ze ślepym królem.
Chcę dać ci to, co mogę dać.
Czule.
Czulej.
Najczulej.

[Janusz Kofta, Czułość]

 

 

propozycja

04/02/2017

Dopóki Kosmos sprzyja – porwijmy się z motyką na jakieś słońce.

Gorzki assam i kromka chleba z musem z ciemnych winogron…
Ten smak – kwintesencja czasoprzestrzeni, kiedy uciekam z miasta na wieś, chodzę boso, zasypiam w prawdziwej ciemności i budzę się sama. Tych dni, kiedy nie czuję się osamotniona, bo na niebie widzę blady Księżyc. Ma mnie pod czułą opieką.
Ten smak – obietnica, że pewne historie będą się powtarzać.

 

w progu

30/01/2017

Więc jesteś, szarooka dziewczynko. Poznałam dziś twoje imię. Wreszcie mogłam cię zawołać i przyszłaś. Masz historię do opowiedzenia, a ja będę słuchać uważnie. Czeka nas wiele spędzonych wspólnie godzin. Możesz mi zaufać – nie zostawię cię samej po zmierzchu. Podaję ci rękę, twoja mała dłoń mieści się w mojej. Patrzysz poważnie, ale w twoich oczach tli się iskierka śmiechu. Chodźmy więc, dokądkolwiek opowieść zaprowadzi.

za drzwiami

28/01/2017

Woda, powietrze, ziemia. Gdzie czwarty żywioł? Ogień biegł. Lewa ścieżka prowadzi do szczęścia. Prawa nad trzy stawy. Niebo w kolorze spokoju. Strumień w objęciu mrozu. Medytacje w ruchu podczas księżycowego nowiu. Wewnątrz i za drzwiami.

okruchy

27/01/2017

Bądź latarnią albo łodzią ratunkową, albo drabiną. Pomóż uleczyć czyjąś duszę. Wyjdź z domu niczym pasterz.

[Dżalaluddin Rumi]